Re: Złamana łapka - prawie end
user: "Mufka"
Witaj, cieszę się bardzo ,że kłopoty za Wami...:) -nie dziwię się ,że masz ochotę zrobić badanie -jak kocio - miało dłuższą przerwę w odrobaczaniu to wszyscy w domku zafundowaliśmy sobie profilaktycznie kurację :) - serdecznie pozdrawiam Mufka ,uściski i drapki dla Leonka :)
Re:_Złamana_łapka_-_prawie_end
user: "Katarzyna Kulpa"
Lia
Re: Złamana_łapka - prawie end
user: Lia
Dnia 2005-09-02 12:06:58 w sprzyjających i niepowtarzalnych okolicznościach przyrody grupowicz *Katarzyna Kulpa* skreślił te oto słowa: > lubie takie dobre wiadomosci :) > prosze poglaskac dzielnego kicia. Trudno go zlokalizować, bo za szybko się przemieszca ;) Wczoraj na dwie godziny zniknął na amen w zamkniętym pokoju. Po przeszukaniu wszystkich kątów i jednej szafy, do której mógł się dostać został uznany za Copperfielda. A potem równie tajemniczo znalazł się obok nóg. Dziś już czwarta łapka jest czymś, na czym można się podpierac, a nawet od czasu do czasu odbić w trakcie biegu. Tylko w żaden sposób nie mogę mu rozciągac tej nogi i wyginac w stawach, żeby ten przykurcz mięsni zniwelować - nie daje się dotknąć w tej okolicy. -- Lia GG 1516512 ICQ 166035154 JID iskanna@jabberpl.org *psy mają właścicieli, koty mają służących*
Re: Złamana_łapka_-_prawie_end
user: Krystyna Chiger
Lia wrote: (...) > Wczoraj na dwie godziny zniknął na amen w zamkniętym pokoju. Po > przeszukaniu wszystkich kątów i jednej szafy, do której mógł się dostać > został uznany za Copperfielda. A potem równie tajemniczo znalazł się obok > nóg. Mógł się też znaleźć w miejscu, na ktore wielokrotnie patrzyłaś i z miną "przeciez cały czas tu siedzę". W dodatku może to być prawda. Kot jest widzialny, kiedy chce być widziany, jeżeli "gra w znikota" potrafi wtopić sie w otoczenie. > Dziś już czwarta łapka jest czymś, na czym można się podpierac, a nawet od > czasu do czasu odbić w trakcie biegu. > Tylko w żaden sposób nie mogę mu rozciągac tej nogi i wyginac w stawach, > żeby ten przykurcz mięsni zniwelować - nie daje się dotknąć w tej okolicy. Nic na siłę. Wymyśl mu jakąś zabawę, w której sam wykona potrzebne ruchy. Pogłaskania -- Krycha&Co(ty) Wiem niewiele, lecz powiem, co wiem, http://krycha.kofeina.net choć nie będzie to pewnie myśl złota: Najpiękniejszą muzyką przed snem jest mruczenie szczęśliwego kota. (F.Klimek)
Re: Złamana_łapka_-_prawie_end
user: Lia
Dnia 2005-09-02 14:11:33 w sprzyjających i niepowtarzalnych okolicznościach przyrody grupowicz *Krystyna Chiger* skreślił te oto słowa: > Mógł się też znaleźć w miejscu, na ktore wielokrotnie patrzyłaś i z miną > "przeciez cały czas tu siedzę". W dodatku może to być prawda. Kot > jest widzialny, kiedy chce być widziany, jeżeli "gra w znikota" potrafi > wtopić sie w otoczenie. Ale dlaczego on na pierwszy raz wybrał pokój, w którym absolutnie nie ma gdzie się schować. Niemal pusta przestrzeń, żadnych pustych miejsc np pod łózkiem czy fotelem... Dobrze, że dokładnie pamiętałam, że został zamkniety w tym pokoju. W przeciwnym wypadku uznałabym, że jakims cudem myknął przez balkon, i poszła szukać zwłok na trawce. >> Dziś już czwarta łapka jest czymś, na czym można się podpierac, a nawet od >> czasu do czasu odbić w trakcie biegu. >> Tylko w żaden sposób nie mogę mu rozciągac tej nogi i wyginac w stawach, >> żeby ten przykurcz mięsni zniwelować - nie daje się dotknąć w tej okolicy. > > Nic na siłę. Wymyśl mu jakąś zabawę, w której sam wykona potrzebne > ruchy. No nie siłuję się z nim - daję mu czas na odstresowanie się po zdejmowaniu gipsu u weta. A zabawe mu zapewnia drugi kot - w końcu mogą być bez kontroli razem, nie ma cudowania z rozdzielaniem, biegnięciem na drugi koniec mieszkania przy najmniejszym pisknięciu. Tak mniej więcej muszą się czuć rodzice jak dzieci z domu się wyprowadzają, i wpadają jedyne czasem na obiad ;) -- Lia GG 1516512 ICQ 166035154 JID iskanna@jabberpl.org *psy mają właścicieli, koty mają służących*
Re: Złamana_łapka_-_prawie_end
user: Krystyna Chiger
Lia wrote: > Ale dlaczego on na pierwszy raz wybrał pokój, w którym absolutnie nie ma > gdzie się schować. Niemal pusta przestrzeń, żadnych pustych miejsc np pod > łózkiem czy fotelem... > Dobrze, że dokładnie pamiętałam, że został zamkniety w tym pokoju. W > przeciwnym wypadku uznałabym, że jakims cudem myknął przez balkon, i poszła > szukać zwłok na trawce. Taka niewinna kocia zabawa w chowanego :) W mieszkaniu warszawskim mam jeden pokój i kuchnię, a kociska i tak doskonale potrafią zniknąć nawet w tak małym metrażu. Dodam, że koty nie sa małe :) > > No nie siłuję się z nim - daję mu czas na odstresowanie się po zdejmowaniu > gipsu u weta. A zabawe mu zapewnia drugi kot - w końcu mogą być bez > kontroli razem, nie ma cudowania z rozdzielaniem, biegnięciem na drugi > koniec mieszkania przy najmniejszym pisknięciu. Oo, to doskonale, sam się zrehabilituje :) > > Tak mniej więcej muszą się czuć rodzice jak dzieci z domu się wyprowadzają, > i wpadają jedyne czasem na obiad ;) Chyba rodzice maja lepiej - wiedzą, że potomstwo dorosłe i rozumne(? :)) Nasze zwierzaki to wieczne dzieci i na ich rozsądek nie bardzo możemy liczyć. -- Krycha&Co(ty) Wiem niewiele, lecz powiem, co wiem, http://krycha.kofeina.net choć nie będzie to pewnie myśl złota: Najpiękniejszą muzyką przed snem jest mruczenie szczęśliwego kota. (F.Klimek)
Re: Złamana_łapka_-_prawie_end
user: Lia
Dnia 2005-09-02 15:10:46 w sprzyjających i niepowtarzalnych okolicznościach przyrody grupowicz *Krystyna Chiger* skreślił te oto słowa: > Taka niewinna kocia zabawa w chowanego :) W mieszkaniu warszawskim mam > jeden pokój i kuchnię, a kociska i tak doskonale potrafią zniknąć nawet > w tak małym metrażu. Dodam, że koty nie sa małe :) Masz na stałe zabezpieczone wszystkie okna? Ja bez tego z takimi kota zawału byc dostawała co rusz... Drugie kocie też się chowa, ale jego kryjówki dośc szybko przestaja być tajemnicą. Leon to wczoraj przebił. >> Tak mniej więcej muszą się czuć rodzice jak dzieci z domu się wyprowadzają, >> i wpadają jedyne czasem na obiad ;) > > Chyba rodzice maja lepiej - wiedzą, że potomstwo dorosłe i rozumne(? :)) Tylko teoretycznie :) > Nasze zwierzaki to wieczne dzieci i na ich rozsądek nie bardzo możemy > liczyć. Cicho. Ja w końcu po niemal roku doznałam błogiego uczucia _luzu_, i się nim ciesze :P A Leon we wtorek ma swoje pierwsze urodziny, i zastanawiam się jak dużo na jeden raz może dostac Bezpo-petu z tej okazji, bo to jedyna rzecz, która autentycznie uwielbia, dałby się za nią pokroić i może spożywac ilości nieskończone :) -- Lia GG 1516512 ICQ 166035154 JID iskanna@jabberpl.org *psy mają właścicieli, koty mają służących*
Re: Złamana_łapka_-_prawie_end
user: Krystyna Chiger
Lia wrote: > > Masz na stałe zabezpieczone wszystkie okna? Nawet balkon mam zasiatkowany tak, ze jest o prostu klatką :) > Ja bez tego z takimi kota zawału byc dostawała co rusz... > Drugie kocie też się chowa, ale jego kryjówki dośc szybko przestaja być > tajemnicą. Leon to wczoraj przebił. Zawału prawie dostałam, jak mi kot poszedł do sąsiadów. I to pomimo zabezpieczeńwykonanych przez dr inż. W efekcie kot dostał honorową habilitację, a dr inż. zasiatkował cały balkon. Było to dawno temu, ale klatka dalej jest w porządku. http://www.doradca.com.pl/po_godzinach/Pafnucy.htm > >>>Tak mniej więcej muszą się czuć rodzice jak dzieci z domu się wyprowadzają, >>>i wpadają jedyne czasem na obiad ;) >>Chyba rodzice maja lepiej - wiedzą, że potomstwo dorosłe i rozumne(? :)) > Tylko teoretycznie :) Może, nie wiem, nie jestem rodzicem :) > Cicho. > Ja w końcu po niemal roku doznałam błogiego uczucia _luzu_, i się nim > ciesze :P Ciesz się :) Zwierzęta odbieraja nasz nastrój i sa zdrowsze w atmosferze luzu i radości. > > A Leon we wtorek ma swoje pierwsze urodziny, i zastanawiam się jak dużo na > jeden raz może dostac Bezpo-petu z tej okazji, bo to jedyna rzecz, która > autentycznie uwielbia, dałby się za nią pokroić i może spożywac ilości > nieskończone :) :O U mnie nikt tego nie chciał. DefurUm w końcu kupiłam. Chyba dużo to tych past nie mozna dawać. -- Krycha&Co(ty) Wiem niewiele, lecz powiem, co wiem, http://krycha.kofeina.net choć nie będzie to pewnie myśl złota: Najpiękniejszą muzyką przed snem jest mruczenie szczęśliwego kota. (F.Klimek)
Re: Złamana_łapka_-_prawie_end
user: Lia
Dnia 2005-09-05 13:47:19 w sprzyjających i niepowtarzalnych okolicznościach przyrody grupowicz *Krystyna Chiger* skreślił te oto słowa: >> Masz na stałe zabezpieczone wszystkie okna? > Nawet balkon mam zasiatkowany tak, ze jest o prostu klatką :) No balkon to standard, ale jakby na takiej powierzchni "ginęło"mi kilka kotów to bez zabezpieczonych okien wykończyłabym się nerwowo szybciej niż później ;) >>>>Tak mniej więcej muszą się czuć rodzice jak dzieci z domu się wyprowadzają, >>>>i wpadają jedyne czasem na obiad ;) >>>Chyba rodzice maja lepiej - wiedzą, że potomstwo dorosłe i rozumne(? :)) >> Tylko teoretycznie :) > Może, nie wiem, nie jestem rodzicem :) Ja też nie, ale jestem dzieckiem - i z perspektywy widzę, że z tą rozumnościa bywało róznie :) > Ciesz się :) Zwierzęta odbieraja nasz nastrój i sa zdrowsze w atmosferze > luzu i radości. Cieszę się. W popłochu biegnę do drugiego pokoju tylko jak słyszę ciągłe i przenikliwe wycie, a nie przy każdym miauknięciu jak kiedyś ;) Jeszcze tylko na noc rozdzielam kociambry i jak wychodze na dłużej - ale z czasem pewnie i to się skończy. > :O U mnie nikt tego nie chciał. DefurUm w końcu kupiłam. Chyba dużo to > tych past nie mozna dawać. Jak tak czytam to wychodzi, że mało komu to smakuje. Drugi kiciol tez gardzi pastami tej firmy, mimo że jest wszystkożerny. A Bezo-pet niby normy ma wypisane na opakowaniu, ale w przypadku zapchania się kota zezwala na znaczne zwiekszenie dawki - najwyżej Leon sie przeczyści jutro :) -- Lia GG 1516512 ICQ 166035154 JID iskanna@jabberpl.org *psy mają właścicieli, koty mają służących*
Re: Złamana_łapka_-_prawie_end
user: Krystyna Chiger
Lia wrote: > > No balkon to standard, ale jakby na takiej powierzchni "ginęło"mi kilka > kotów to bez zabezpieczonych okien wykończyłabym się nerwowo szybciej niż > później ;) Na wsi zasiatkowane sa tez okna, w warszawskiej kawalerce lufcik w kuchni, bo zamiast okien w pokoju jest balkon. > >>>>>Tak mniej więcej muszą się czuć rodzice jak dzieci z domu się wyprowadzają, >>>>>i wpadają jedyne czasem na obiad ;) >>>>Chyba rodzice maja lepiej - wiedzą, że potomstwo dorosłe i rozumne(? :)) >>>Tylko teoretycznie :) >>Może, nie wiem, nie jestem rodzicem :) > Ja też nie, ale jestem dzieckiem - i z perspektywy widzę, że z tą > rozumnościa bywało róznie :) No też wiem, że rozumność teoretycznie dorosłego dziecka jest tez teoretyczna :) Na szczęście rodzice niekoniecznie wiedzieli o każdej głupocie dorosłego i wcześnie usamodzielnionego dziecka. > > Cieszę się. W popłochu biegnę do drugiego pokoju tylko jak słyszę ciągłe i > przenikliwe wycie, a nie przy każdym miauknięciu jak kiedyś ;) > Jeszcze tylko na noc rozdzielam kociambry i jak wychodze na dłużej - ale z > czasem pewnie i to się skończy. No pewnie, przeciez wlasnie wtedy najbardziej potrzebuja swojego towarzystwa. > > Jak tak czytam to wychodzi, że mało komu to smakuje. Drugi kiciol tez > gardzi pastami tej firmy, mimo że jest wszystkożerny. > A Bezo-pet niby normy ma wypisane na opakowaniu, ale w przypadku zapchania > się kota zezwala na znaczne zwiekszenie dawki - najwyżej Leon sie > przeczyści jutro :) > Uważaj, "Świetna byla impreza, wszyscy rzygali, tylko pan Stanisław wymiotował, bo był dobrze wychowany" ;) -- Krycha&Co(ty) Wiem niewiele, lecz powiem, co wiem, http://krycha.kofeina.net choć nie będzie to pewnie myśl złota: Najpiękniejszą muzyką przed snem jest mruczenie szczęśliwego kota. (F.Klimek)